Translate

niedziela, 24 lutego 2019

Niepozorna a piękna dzika marchew

Kwiaty dzikiej marchwi, której natura nie poskąpiła i mogłam zbierać tonami, należą do moich ulubionych wśród wielu zasuszonych roślin. Kwiaty niepozorne a na świecy koronkowa ozdoba, do tego jeszcze kolejny przykład ciekawego tematu fraktale.

Zdjęcie pixabay

Nawet po półtorej roku od zbioru, wklejone do świecy nadal są miłą memu oku formą i ozdobą.
Razem z innymi drobnymi kwiatkami w prosty sposób okleiłam nią świecę.
Praca ze stycznia 2019.


Trudniejszą i bardziej czasochłonną metodą wtapiałam w parafinę kwiaty dzikiej marchwi w świece bardziej pękate.
Tutaj razem z innymi dziko rosnącymi roślinami.
Prace z 2017 roku.



I jako, że dzika marchew jest moim ulubionym elementem dekoracyjnym świec, zostawiłam i wypalałam jedną.
Tu już mocno wypalona.


poniedziałek, 4 lutego 2019

Pierwsze malunki na szkle

Tym razem mogłam spróbować malowania na szkle.
Szklane słoiczki miały stać się kolorowymi świecznikami.
Do wyboru były dwa sposoby: z konturami oraz bez.
Malowanie bez konturów to nie moja bajka, tak myślałam przy pierwszych świecznikach. Technika nie była prosta, farby spływały a do tego szkło nie było płaskie jak kartka tylko wypukłe, zaokrąglone, nie można go było położyć na stole.

Foto: Gosia Skoczylas

Foto: Gosia Skoczylas

Z farbą konturówkową spróbowałam najpierw stworzyć proste kwiaty, które wypełniłam dwoma kolorami.

Foto: Gosia Skoczylas

Kolejnym pomysłem był prosty witraż. Najpierw w planie miał powstać biało - czerwony.

Foto: Gosia Skoczylas

A za chwilę, do pary stworzyłam biało - niebieski.

Foto: Gosia Skoczylas

Pomaluj jeszcze jeden, zachęcała gospodyni warsztatów.
To i na szkło naniosłam moje ulubione kamieniczki.

Foto: Gosia Skoczylas

Moje ulubione to witrażowa para.


sobota, 26 stycznia 2019

Świece z elementami roślinnymi

Ten rodzaj świec nauczyłam się tworzyć na warsztatach w miejscowości o pięknie brzmiącej nazwie Kryształowice.


W prezencie pod choinką znalazłam sprzęt pomocny do świecotworzenia, dzięki czemu mogłam w domu spróbować zrobić podobne.
Pierwsze powstały w okolicach Bożego Narodzenia 2017. Wykorzystałam pomarańcze, makówki dziko rosnącego maku i inne roślinne elementy, które wcześniej zasuszyłam.




Wykonałam też kłującą, z gałązkami małego iglaka.


Po roku ponownie stworzyłam kilka pomarańczowo-cynamonowych świec. Tym razem z kupionych plasterków pomarańczy, z ładnie utrwalonym kolorem.




czwartek, 24 stycznia 2019

Kartki świąteczne

Po raz pierwszy spróbowałam skleić kartki świąteczne. Propozycja ich wykonania oraz warsztat pracy zaproponowała Gosia.
Czekały już gotowe, jednokolorowe kartki wraz z kopertami.
Najpierw wybrałam kremową i dokleiłam bombkę ze starej kar:tki, choineczki i śnieżynki wycięte dziurkaczem oraz jutową wstążkę. Powstało coś takiego.


Kolejna powstała z papieru scrapbookingowego, drewnianych esów floresów i wstążek.


Trzeciej miało nie być, już zbierałam się do domu ale Gosia zaprosiła do wykonania jeszcze jednej. Łasa na rękodzieło-tworzenie nie odmówiłam.
Tym razem wybrałam intensywniejsze kolory i z kilku starych kartek utworzyłam nową.


Kiedyś, może niedługo, powstaną następne.

niedziela, 20 stycznia 2019

Butelka z michą

Na wiosnę 2018 po raz pierwszy, na warsztatach u Gosi, próbowałam decoupage na metalowej powierzchni, okrągłym pojemniku.
Już wtedy spodobały mi się serwetki z motywami ziołowymi.


Ziołowo - motylkowa miska zauroczyła moją sąsiadkę, więc z przyjemnością podarowałam jej moją pracę.
Wkrótce kupiłam wszystkie preparaty potrzebne do oklejania różnych powierzchni, mogłam tworzyć też w domu.
Chciałam wypróbować co mi wyjdzie na butelce po winie.
Ciemne szkło wymagało pomalowania na jasny kolor, by serwetkowe motywy były widoczne.
I do tej pracy również wybrałam ziółka.


I tak powstał drugi element do kompletu z michą.


piątek, 18 stycznia 2019

Pojemniki na herbatki

Przed kilkoma miesiącami, gdy już pokochałam decoupage, przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Chodziło o pojemniki na herbatki.
Puszka po kawie od kilkunastu lat służyła nam do przechowywania herbaty. Ale było jeszcze pudełko z surowego drewna.
Pomyślałam więc, że ozdobię tak by stanowiły komplet.
Znalazłam herbaciane serwetki.


I tylko wolnego czasu brakowało. Ale w zanadrzu był luźniejszy styczeń.
I nadszedł, więc do dzieła.


Kawowe zdjęcia i opisy zniknęły pod herbacianymi fragmentami znalezionych serwetek.


Ale zostawały mi puste pola. I czegoś mi tu brakowało.
I znowu moja ulubiona ziołowa serwetka stała się pomocną. Liście różnych ziółek doskonale pasowały do mojej koncepcji ożywienia i zamaskowania braków.


Nawet moje dziecko niechętne zdobieniu drewnianego pudełka uznało, że teraz jest ładniej.



piątek, 11 stycznia 2019

Warzywa na talerzu

Do bambusowego talerza podeszłam z niechęcią, pewnie będzie nuda, po cóż miałabym go oklejać?
Ale dostałam do ręki: dlaczego miałabyś nie ozdobić, usłyszałam.
Tym razem dokonałam szybkiego wyboru serwetki, warzywna wpadła mi w oko.
Wiedziałam,  że Ci się spodoba, zaśmiała się Gosia.


Serwetka była piękna ale za duża do wklejenia w całości. Wpierw musiałam ją zdekomponować by samodzielnie wkomponować warzywka w talerz.
Efekt był uroczy.


Moja praca zachwyciła mnie ale okazało się, że również Izę.
Z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem dostała warzywny talerz w prezencie urodzinowym.


Ulę też zachwycił, więc do dzieła, pomalowałam i okleiłam drugi. Obdarowałam ją moją pracą. Chwilę się cieszyła, do momentu kiedy pojawił się jej kuzyn i zabrał talerz.